Zapowiedź powieści Latarnik 2.0: Nasza przyszłość została zhakowana
"" – Latarnik2.0
Podoba się?

wtorek, 15 sierpnia 2017

[Malarstwo śledcze]

[Get Even - scena malarska
Grając w grę Get Even zainspirowałem się do tego wpisu]
Moja babcia jest malarką. Pewnie dlatego Mateusz Goncer potrafi malować. I to malarstwo bardzo mu pomaga w profetycznym śledztwie. Pozwala mu spojrzeć na fenomen proroctw z innej perspektywy. Mateusz ruchem pędzla jakby odtwarza zamysł siły, której poszukuje. Wczuwa się powtarzając pewne ruchy. A także w pewnym sensie rozmawia z fenomenem.

To nie ja go nauczyłem tego, a moja babcia, bo mimo usilnych starań nie udało jej się nauczyć tego mnie. Jest coś takiego w ludziach, że chcą, aby ich umiejętności nie umierały razem z nimi. A jeszcze tym bardziej, jeśli ich umiejętność wymaga kontynuacji lub sukcesu. Zatem przyszłość Lenki zdaje się być już napisana...


...opisuje ruchem dłoni zawiłość problemów. – I nagle, tak po prostu, Goncer powiedział, że to namaluje. – śmieje się. – Uwierzysz? I namalował. To wszystko namalował. Serio. Wziął i namalował farbami, to, nad czym się głowiłem. Wiem jak to brzmi...


Dzień zaczął się zamaszystą zielenią. I cieknącymi plamami w tym samym kolorze. Włochaty przedmiot przywołał je do porządku kształtując ich formę (...) Wpatrywał się w ociekający zielenią pędzel, w zamaszyste ruchy na płótnie takie, jakie malował fenomen na łąkach przy Lock Haven. Te same nachylenia, te same długości. Powstały zupełnie profetyczne wzory, jakie widział w tle poszukiwanych animacji. Wszystkich ich. Bo wszystkie Profetyki miały w sobie coś geometrycznie harmonijnego. Bazgroły rozmazał. Ostre linie zanikły jakby łąki Lock Haven targały zamaszyste siły fenomenu (...) Spoglądał na smartphon ze zdjęciami przyrody z Lock Haven. A może heaven? Zamknięte niebo? Może zamknięte przed nim samym.
– Mateusz popatrzył jeszcze raz i...
[Gra na dużym ekranie projektora jest dużo fajniejsza, bo jest dużo większa!
A projektor to jak światło latarni]
Moja babcia maluje tak:


Co to za kraj?


 

środa, 9 sierpnia 2017

[Kanciapy]


Kanciapy. Człowiek, który lubi wiedzieć. Jest właścicielem pewnej tajemniczej agencji, która zajmuje się wszystkim innym niż tym, co robi  oficjalnie. Biznesmen, którego łączy niejasna przeszłość z Mateuszem Goncerem. Bibliotekarz lubiący katalogować ludzi.

Właściciel agencji PdP powiedział, że to miejsce jest jak biblioteka - „Wypożyczalnia nowych rozdziałów życia”.

– Pracownicy oddają mi zakurzone prace, jak książki, które już przeczytali, a ja pytam, co teraz chcieliby poczytać? Jakie są ich pasje? Co ich intryguje? Kim chcieliby się stać? Idę do katalogu i wypożyczam im nowy rozdział ich życia na pewien czas, jednocześnie katalogując zwróconą pracę. Przecieram ją z kurzu i znajduję dla niej miejsce na półce w swojej bibliografii ofert, miejsce w księdze życia innego czytelnika. Bo to jest Rumunia przecież. Możesz tu być, kim chcesz i jaką masz fantazję. Bo nie jesteśmy w Polsce. Nieważne, co robiłeś wcześniej. O ile znasz język naszych wieszczów! – pogroził palcem w teatralnym geście przesady. Wyświadcza przysługę, ale kiedyś zapyta o zwrot wypożyczonego życia.

[Palcem po ekranie] Czyli jak umieścić bohatera w przestrzeni zbudowanej z wiarygodnych słów?

Jak opisać w powieści wiarygodnie miejsca, których nigdy się nie widziało? Można użyć wyobraźni, ale można też tę wyobraźnię wspomóc inspirującymi zdjęciami. Ale jeśli potrzeba opisać przestrzeń i umieścić w niej bohatera, to najlepszym narzędziem do tego celu jest Google Maps i Streat View. Układ ulic w obcym mieście, co na tych ulicach jest, co mija bohater, albo jaki klimat panuje w tym miejscu. Czasami wymyślamy miejsca, a czasami je odtwarzamy słowami. 


"Jaką tajemnicę znały drzewa z Tiadaghton State Forest?". Mateusz Goncer tam był i już wie. 

 

Zaczął go oprowadzać palcem po ulicach Bukaresztu wyświetlonego na ekranie tabletu i tłumaczyć przybyszowi, co i jak w tym mieście. – Okrągły milion – dodał po chwili do tego biznesu kwotę.



Pościg? Proszę bardzo. 

 Niespodziewanie w telefonie Svensona rozległ się alarm. Przepędził on senność, która zaczęła mościć się na powiekach Szweda. Spojrzał na powiadomienia na zegarku i zobaczył, że Anastazja Zielińska jest tuż za nim. Włosy zjeżyły mu się, jakby ktoś zafundował mu z zaskoczenia akupunkturę. Obserwował ją na mapie i uznał, że dziewczyna śledzi jego pojazd w oddaleniu 200 metrów. Jechali Calea Victorieri, a potem skręcili w Bulevadurul Regina Elisabeta. Ona i Svenson. W danych historycznych zobaczył, że kobieta jedzie za nim już od 900m.

wtorek, 8 sierpnia 2017

[Zdjęcia stockowe]

Mam ponad 50 tys. własnych zdjęć. Ale czasami to za mało. Skąd zdjęcia na bloga z licencją Creative Commons?

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

[Gdy Twój Pan zagwiżdże]

Starzy znajomi uwięzieni w skorupie własnych przyjaźni. Wszyscy raz po raz gapią się w ekrany smartphonów, zupełnie tak jakby ludzie chcieli być wszędzie i z każdym tylko akurat nie tu, nie z tymi osobami. Siedzą przy misce chipsów, jak te pieski czekające aż ich smartphone zagwiżdże. Wtedy uradowane podnoszą spocone ryjki, nadstawiają uszka, przebierają łapkami po szklanych taflach, jak gdyby kopały norkę chcąc się schować. Merdają ogonkami i patrzą, do jakiej zabawy ich pan zaprasza tym razem.


[Bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie olśnienie, czyli "materializowanie myśli"]


Nie wiadomo kiedy przyjdzie natchnienie i wymyślisz coś wartego zanotowania. Smartphon to idealny  kieszonkowy notatnik. A nagłe olśnienia można dać to na bloga, to na walla i zapytać o opinię, to dać na rzutnik, a może zapisać na potem?  Tak powstawał Latarnik2.0: Nasza przyszłość została zhakowana - ze zbioru notatek zapisanych na potem.


Powodów do notowania mam sporo. Jednym z nich jest kiepska pamięć, ale nie tylko. Notuję:
  • Rzeczy związane z tym blogiem,
  • Notatki do książki Latarnik2.0
  • Listę zadań i zakupów tych na potem
Notatek do Latarnika2.0 stworzyłem aż:
  • 234 strony tekstu pisanego w takich sytuacjach jak jazda metrem, itp
  • 95900 wyrazów
  • Ponad 648 tys. znaków!
  • 512 plików
Oznacza to, że połowa mojej powieści powstała na telefonie!

Sposoby notowania:
  • Najczęściej używam zwykłego pliku *.txt lub... Excela, który pozwala kategoryzować notatki i jest uniwersalnym narzędziem. Tak, moja książka powstała głównie w Excelu...
  • Notatka: zdjęcie. Jest to najszybsza metoda utrwalania inspiracji i materiałów. Można sobie notować różne rzeczy: adresy z Google Maps, do których mam się udać w Bukareszcie, dokumenty, a także inspiracje w postaci ludzi, wydarzenia i miejsc.
  • Zdjęcia materiałów promocyjnych.
  • Notatki na widgecie do notowania (z założenia te, o krótkim terminie przydatności do spożycia...) 
  • Notatka głosowa, rzadko, ale gdy nie ma się wolnych rąk? 
.


    A Ty jak preferujesz utrwalać nagłe olśnienia?

    [Julia Gedels]

    Julia Gedels. Bibliotekarz i opiekun emigrantów uczący ich jak odnaleźć się na rynku Zjednoczonego Królestwa. Religioznawca- ateista. Przy okazji próby odnalezienia źródeł profetycznych animacji prowadzi śledztwo, w którym oskarża Boga o nieistnienie. Prowadzi przy tym rejestr dusz upadłych zwanych  "Człowiekami".  Silnie uzależniona od seksu, a tak naprawdę od rozstań. Łączy ją zagmatwana przeszłość z Mateuszem Goncerem, ale to przyszłość ma w stosunku do tej pary swoje plany.



    Wstała. Jegomość nie. Wstawiła wodę. Człowiek się obrócił. Przeciągnął. Rzucił jakiś żart. Człowiek uśmiał się. Ona za to znalazła pudełko po płatkach śniadaniowych. Ruszała się jak burza. Człowiek delektował się wspaniałym porankiem. Delektował się ospale.

    – Człowiek. To moje? Twoje? – Trzymała coś w ręku. Nie czekała na dowiedź człowieka. Człowiek obrósł w dumę i kisił się w niej jak w cieplutkiej pierzynie. Zanim człowiek zorientował się, co się dzieje, stał przed jej drzwiami z kurtką, niedopitym piwem z wczoraj i jakimiś szpargałami w pudełku po jakiś pieprzonych płatkach śniadaniowych! Drzwi się otworzyły i Julia wręczyła mu filiżankę kawy.

    Wciąga go nieco za dużym nosem. Krzywi nieco piegowatą buzię. Poprawia nieco rude falujące włosy związane gumką. „Nieco” - małe wielkie słowo charakteryzujące ją najbardziej. Zrobiła tutaj nieco kariery. Życie sobie ułożyła, nieco. Nieco ładna, ale nie na tyle, aby sobie tego nie udowadniać z nieco żonatymi facetami, którzy jej wcale tego nie mówili.

    sobota, 5 sierpnia 2017

    [Wydmuszki postemigracyjne?]


    Mieszkasz w wielu krajach, i to, co ci zostaje po tych znajomościach to wydmuszki w postaci profili w sieciach społecznościowych lub martwe numery telefonu. A świat się kręci dalej. I poznajesz nowych ludzi, nowe miejsca.




    czwartek, 3 sierpnia 2017

    [Szorowanie lampy Aladyna]

    "Działo się to w czasach szorowania angielskich garów, które było jak pocieranie lampy Aladyna, a quidowy  dżin spełniał wszelakie życzenia emigrantów. Te czasy dawno już minęły, ale zgodnie z niepisaną zasadą emigrantów Mateusz sam teraz spłacał ten dług."

    Czy też miałeś swojego emigracyjnego przewodnika? Człowieka, który pokazał ci "co i jak?". To masz dług, który powinieneś podać dalej.

    Sibiu

    środa, 2 sierpnia 2017

    [Co naprawdę robią bibliotekarze?]


    – My bibliotekarze nie mordujemy swoich czytelników – zapewnił olbrzym. – Pokażę ci, co tu naprawdę robimy – dodał spokojnie celebrując te słowa.
    Szkice Leonardo

    wtorek, 1 sierpnia 2017

    [Czekam na epicką katastrofę]

    – Co u ciebie? – Pytali.
    – Jestem jak latarnik. - Zwykł odpowiadać. – Siedzę na wygnaniu w Rumunii, czytuję Pana Tadeusza, popijałam Soplicę i czekam na epicką katastrofę.

    Polecany post

    [Malarstwo śledcze]

    [Get Even - scena malarska Grając w grę Get Even zainspirowałem się do tego wpisu] Moja babcia jest malarką. Pewnie dlatego Mateusz Gonc...